Obserwatorzy

środa, 26 września 2012

Co robiłam przez 8 miesięcy...

Witam serdecznie dawno mnie nie było... Nie miałam czasu, ani energii, ani ochoty... Są czasem takie rzeczy, które przysłaniają nam cały świat...nic się wówczas nie liczy... Ale już jestem, mam nadzieję, że na dobre!
Nie było mnie na blogu, ale nie siedziałam z założonymi rekami, wiele się nauczyłam i co nieco wyskoczyło spod mojej igły. Oczywiście nie posiadam fotek wszystkich moich tworów z tego okresu, ale to co mam,  wam pokażę. 

Ten uroczy kwartecik, to ozdoba mojego "salonu", wisi sobie na ścianie i dodaje jej uroku




Tryptyk aniołów w stylu sielskim -anielskim






Anioły do nowoczesnego wnętrza, minimalistyczne, o satynowym, złotym połysku






Moi utalentowani chłopcy dali radę wybić szybę w drzwiach swojego pokoju, podczas "dobrej zabawy". Dlatego stwierdziłam, że kotara będzie na razie bezpieczniejsza :) Sądzę, że nieźle mi się udała.




Notesiki dla dwojga, okładki uszyte z lnu, a serducha z wełnianej dzianiny, serduszka są miękkie i wypukłe -  bardzo przyjemnie nosić taki w torebce WIEM COŚ O TYM :)






Podkładki zamiast lub oprócz serwety, któż ich nie kocha...







No i coś na miły, smaczny :) sen...

Nie zabrakło też torebek, które moje dzieci dawały w prezencie koleżankom z okazji urodzin, w ramach przeprosin za zniszczony zeszyt... ech, kto ma dzieci, ten ma zawsze pełne ręce roboty i ogromną satysfakcję ...
Wraz z notesikiem... wiem, że nowej właścicielce bardzo się spodobała 


Zawsze marzyłam, żeby uszyć okrągłą torebkę dla siebie, ale jak wiadomo szewc bez butów chodzi i zamiast dla mnie powstała torebusia dla 8 letniej Kasi.


Matrioszkowe i ptaszkowe breloczki do kluczy dla osób, bardzo dla mnie wyjątkowych...masz taki?

Na wakacyjny wyjazd z rodziną nie mogłam zabrać ze sobą maszyny, a moje ręce nie znoszą bezczynności... wymyśliłam, że zrobię dywan, do pokoju moich chłopaków. I tak do obiadu plaża, jezioro i inne rodzinne przyjemności, po południu,mocna, fusiasta herbata, ogród, wilgotna, pachnąca trawa i moje ukochane gałganki -  to się nazywa urlop!!! 

Efekt mojej dwutygodniowej pracy zajął już swoje miejsce w dziecinnym pokoju.  Jestem z siebie dumna!


To już drugi dywanik, tym razem czekający na swojego nowego właściciela, ładniej wykonany niż ten na mojej podłodze, ale cóż trening podobno czyni mistrza




A to już najświeższe moje wytwory. W nocy odwiedziły nas dwa kolorowe zwierzątka Pipa i Hopa, odpoczęły po trudach powstawania i powędrowały do dwóch małych chłopców.
Bardzo się ucieszyły, gdy się dowiedziały, że to bracia, gdyż Pipa i Hopa, to przyjaciele, którzy marzyli by zamieszkać pod wspólnym dachem :)






1 komentarz:

  1. Przepiękne dywaniki:) Zabawki również
    Pozdrawiam szyjąca mamę

    OdpowiedzUsuń